Tak, tak znowu to samo.. cele , marzenia.. jedyne co trzyma nas przy życiu, wszystko zawodzi, znika. Co wtedy? Jak mamy sobie radzić z bólem, jak nie dopuścić do straty? Jak przejść przez to wszystko jeszcze raz?
Na początku każdego miesiąca obiecuje sobie, ze teraz będzie inaczej, ze ten miesiąc będzie lepszy. Ludzie zazwyczaj maja takie postanowienia w nowy rok. Ja pozwalam sobie życzyć tego co miesiąc. Niestety dobre chęci, nadzieje, nic nie dają. Jest gorzej niż było wcześniej. Może właśnie tu tkwi problem. Może mam wszystko, może po prostu nie potrafimy docenić tego co mamy i pragnąc więcej tracimy to co dla nas najcenniejsze.
Ale co w sytuacji, gdy dajemy z siebie wszystko… a cala reszta dalej zawodzi..
Tak bardzo go Kocham..
Czuje, ze dałam z siebie wszystko. On niewiele. Ale mimo to go kocham. Chce być z nim szczęśliwa. Dlaczego on tak łatwo odpuszcza? Przecież jeśli kogoś kochamy to robimy wszystko co jesteśmy w stanie zrobić aby uszczęśliwić druga osobę. On twierdzi, ze nie potrafi. Ale odchodząc tez mnie nie uszczęśliwi..
To takie trudne nauczyć się żyć od nowa, bez osoby która jest dla nas całym życiem.
Dla której byliśmy w stanie poświecić wszystko, nawet marzenia i zmienić plany na przyszłość.
Dlaczego nadzieje tak często nas zawodzi..?
Dlaczego przez to samo musimy przechodzić tyle razy?
Dlaczego w przyszłości nie potrafimy się przed tym bronic?
Tylko jak się obronić przed zawodem, bólem?
Po raz kolejny to samo?
Ile ciosów jesteśmy w stanie znieść?
Dlaczego szukamy problemu w sobie? Dlaczego obwiniamy siebie, skoro daliśmy drugiej osobie 100% siebie?
Może i byłam w stanie dać jeszcze więcej.
A może nie potrzebnie dałam taka dużo i teraz to tak boli.
Jak zapomnieć?
Czas, czas, czas, czas.. wiem czas leczy rany.
Tylko skąd brać cierpliwość?
Co zrobić by chociaż przez chwil nie wspominać, nie myśleć o nim.
Jak pozbyć się resztek nadziei.
Boje się życia bez niego.
Tak cholernie się boje.
Tak boli świadomość, ze już mnie nie przytuli, ze nie zasnę w jego ramionach, ze już nie będzie się na mnie złościł gdy nie pójdę do szkoły lub gdy przy nim zapale.
Jego już nie będzie po prostu przy mnie.
Jak przez to przejść?
Skąd brać sile?
“Nie boje się nieznanego, tylko stracić to co znam.”
Troszkę inspiracji, marzeń:
-
Roodie:
-
- .. - Aleksandra - .. -:
-
Panna Tęczowa:
Pokaż wszystkie (3) ›